
- Rys historyczny
- Krótka historia zespołu dworsko-parkowego w Błędowie
- Pawilon Polski
- Park
- Ogród Różany
O Błędowie

Wydarzenie, które przyglądamy się dziś w Błędowie – punkt zwrotny w sztuce polskiej związany z przygotowaniami do wystawy i samo wystąpienie Polski na Międzynarodowej Wystawie Sztuk Dekoracyjnych i Nowoczesnego Przemysłu w Paryżu, w 1925 roku łączy się nierozerwalnie z odzyskaniem po 123 latach przez Polskę niepodległości w 1918 roku. Polska miała trudniej niż inne kraje – trzeba było na nowo określić to, co mogło ją na wystawie reprezentować, określić „styl”. Kraje, które nie zaznały braku swojej państwowości, mogły nawiązywać do tradycji i nieprzerwanych dziejów swojej sztuki. Polska, trzykrotnie podzielona zaborami przez sąsiadujące kraje, takiego jednolitego odniesienia nie miała. To siła sprawcza kuratora wystawy Jerzego Warchałowskiego spowodowała, że polskie wystąpienie na wystawie miało jednolity, mocny przekaz i formę stylistyczną. Nie udałoby się stworzyć tak jednolitej i wyrazistej reprezentacji rzemiosła, sztuki i architektury bez wcześniejszego zjednoczenia ziem polskich.
Warchałowski oparł swoją koncepcję wystawy przede wszystkim na znanych mu dobrze artystach krakowskich. Przede wszystkim było to środowisko związane z Warsztatami Krakowskimi i Muzeum Przemysłowym przy ul. Smoleńsk. Grupa ta podzielała jego wizję „sposobu” na sztukę narodową i potrafiła sprostać postawionemu przez niego zadaniu. Przewodnią linią całej ekspozycji był wpływ sztuki ludowej. Radykalne stanowisko Warchałowskiego spowodowane było wielką odpowiedzialnością. Jak sam pisał: Odpowiedzialność bowiem naszego pierwszego po odzyskaniu niepodległości występu na terenie międzynarodowym była ogromna. Szło po prostu o kwestię: być albo nie być, zaważyć w ruchu artystyczno-przemysłowym świata swoją siłą odrębną i kolorytem narodowym czy zginąć w morzu wysiłków różnorodnych. I śmiało możemy powiedzieć: tam dopiero nad brzegami Sekwany odzyskaliśmy naszą niepodległość artystyczną. Wystawa nasza, o obliczu wyraźnem, o charakterze jednolitym, o poziomie wysokim, wydała się krytyce całego świata mocno zrośnięta z naszą psychiką, z naszym krajem, z naszą rasą. (J. Warchałowski, Polska sztuka dekoracyjna, Warszawa–Kraków, 1928)
To przełomowe wydarzenie, jakim było uczestnictwo Polaków w wystawie, stanęło na początku rozwoju nowoczesnego rzemiosła i wywarło duży wpływ na polską sztukę w drugiej połowie lat dwudziestych i w latach trzydziestych – stało się w Polsce zalążkiem tendencji zwanej później sztuką art déco. Był to przełom, ale przełom, który minął jak sen. Warchałowski pisał: Był to sen. Artyści stworzyli tę Polskę w Paryżu z niczego, na chwilę dla honoru imienia, aby za powrotem, po przebudzeniu, zapaść się w nicość z całym swym wysiłkiem... Jest przesada w tych słowach jaskrawych. Ale wielki czas, by światło tej jaskrawości pozwoliło dojrzeć prawdę, a nie dało zasnąć i to na zawsze. (J. Warchałowski, Jak sen, „Ster” 1926, nr 1)
Artyści i organizatorzy wystawy udowodnili, że kraj, który niedawno odzyskał niepodległość, może konkurować na równi z innymi. Pionierskie rozwiązania techniczne i ryzykowne realizacje artystyczne sprawiły, że dział polski na paryskiej wystawie był jednym z najciekawszych, a Polacy zdobyli najwięcej nagród ze wszystkich narodowości.
Jerzemu Warchałowskiemu udało się stworzyć zespół artystów, rzemieślników i architektów, którzy dokonali wspólnie bardzo ważnego przełomu w rzemiośle artystycznym i architekturze, ale także w rzeźbie i malarstwie, w zjednoczonej po zaborach Polsce. Od tej pory wizja Warchałowskiego była ważną tendencją w głównym nurcie polskiej sztuki i designu lat dwudziestych i trzydziestych.
Oto podsumowanie wyróżnień otrzymanych przez polskich artystów (za: M. Rogoyska, Paryskie zwycięstwo sztuki polskiej w r. 1925 [w]: Z zagadnień plastyki polskiej w latach 1918–1939. Zbiór pod red. J. Starzyńskiego, Wrocław–Warszawa–Kraków, 1963).
Nagrody były następujące:
Polska otrzymała razem 172 nagrody. Wystawców polskich oficjalnie było podanych 307.
Od tej liczby należy odjąć 56 profesorów szkół, którym jako pedagogom nagród nie przyznawano. Tak więc faktycznych wystawców poddawanych ocenie było 251. Co ciekawe – 172 nagrody stanowiło 68,5% wystawców. Dzięki temu stosunkowi liczby nagrodzonych do liczby wystawiających Polska zajęła pierwsze miejsce i jej sukces był niezaprzeczalny. Nagrody przyznawano nie według nazwisk, lecz według eksponatów i działów, stąd artyści otrzymali po kilka najwyższych nagród.
Najbardziej utytułowani artyści to:
Wydarzenie w założeniu parkowo-pałacowym w Błędowie w 2025 roku postanowiliśmy poświęcić przede wszystkim właśnie tym artystom.
Wykorzystana literatura:
Y. Rambosson, L’ évolution de l’art. modern, „L’Illustration” 1925, nr 4286, s. 24.
J. Warchałowski, Polska sztuka dekoracyjna, Warszawa, Kraków 1928 reprint [Szczecin 2012].
M. Rogoyska, Paryskie zwycięstwo sztuki polskiej w r. 1925 [w:] Studia z Historii Sztuki T. IX. Z zagadnień plastyki polskiej w latach 1918–1939. Zbiór studiów pod red. J. Starzyńskiego, Wrocław–Warszawa–Kraków, 1963, s. 21–50.
A. Wierzbicka, Międzynarodowa wystawa w 1925 roku w świetle prasy francuskiej [w:] Wystawa paryska 1925. Materiały z sesji naukowej Instytutu Sztuki PAN. Warszawa, 16–17 listopada 2005 roku, Warszawa 2007, s. 35–50.
Naszą wystawą i wydarzeniem w Centrum Sztuki w Błędowie pragniemy wspomnieć wszystkich artystów, którzy przyczynili się do powstania ekspozycji polskiej na Wystawie Sztuk Dekoracyjnych i Nowoczesnego Przemysłu w Paryżu, w 1925 roku. Jednak szczególne miejsce oddaliśmy artystom triumfatorom, którzy zdobyli największą liczbę nagród i wyróżnień – indywidualnym zwycięzcom:
Towarzyszyć nam w trakcie zwiedzania będzie autor całokształtu ekspozycji polskiej, jej komisarz, Jerzy Warchałowski.
Polska ekspozycja w Paryżu była prezentowana w trzech miejscach. Na lewym brzegu Sekwany – przy Esplanadzie Inwalidów, w budynku wystawowym wraz ze stojącymi obok kawiarnią z ogródkiem i kioskiem w formie namiotu. Na prawym brzegu rzeki – w Grand Palais oraz w narodowym Pawilonie Polskim przy Cours la Reine.
Naszą wystawę w Błędowie rozmieściliśmy w czterech głównych punktach zespołu dworsko-parkowego. Przypominamy w ten sposób rozmieszczenie polskiej ekspozycji w Paryżu. Przy bramie stanął kiosk, w dworze umieściliśmy elementy ekspozycji nawiązującej do tego, co w 1925 roku pokazane było przy Esplanadzie Inwalidów, jak i w Grand Palais oraz we wnętrzu Pawilonu Polskiego. Budynek pawilonowy Galerii Sztuki znajdujący się po południowej stronie owalnego podjazdu dworskiego poświęcony został Polakom z paryskiej wystawy i twórczości Zofii Stryjeńskiej. W parku stanęło atrium Pawilonu Polskiego.
Wiele prezentowanych dzieł i eksponatów odzyskało właśnie tutaj w Błędowie swój kontekst historyczny – są prezentowane obok siebie po raz pierwszy od stu lat. Jak za chwilę Państwo zobaczą, dzięki ogromnej pracy wykonanej przez organizatorów, udało się pozyskać wiele takich dzieł (nawet czasem części tego samego obrazu) porozrzucanych po kolekcjach publicznych i prywatnych instytucji muzealnych, ale i od prywatnych kolekcjonerów i od rodzin artystów. Niektóre z nich stanowią ważne odkrycia poczynione w czasie przygotowań do dzisiejszego Wydarzenia.
Dzięki kwerendzie archiwalnej udało się pozyskać nieznane dotąd barwne fotografie Pawilonu Polskiego, co umożliwiło przygotowanie części naszej ekspozycji w oryginalnej kolorystyce. Specjalnie wykonane kopie dzieł sztuki obecnie niedostępnych lub niemożliwych do wypożyczenia, pomagają oddać klimat tego, co widzieli zwiedzający wystawę w Paryżu, w 1925 roku.
Tu trzeba podkreślić niezwykłą współpracę organizatorów ze sztuczną inteligencją. To dzięki niej możliwe stało się pełne odtworzenie, po raz pierwszy w oryginalnych barwach, wnętrza Salonu Pawilonu Polskiego. Udało się pokazać sławne panneaux Zofii Stryjeńskiej z bordiurami przedstawiającymi bukiety kwiatów i akty przepasane szarfami. Panneaux Stryjeńskiej odzyskały u nas, po raz pierwszy od ich rozczłonkowania w 1939 roku, pierwotny kształt.
Sztuczna inteligencja jest obecna w tle całej naszej wystawy. Spróbowaliśmy jej użyć przy odtwarzaniu dzieł zaginionych oraz kreowaniu przypuszczalnego, finalnego kształtu tych jedynie naszkicowanych. Użyliśmy jej też jako pomocy w przekazaniu treści ekspozycji i w tworzeniu dzieł zupełnie nowych (ocenią Państwo sami!), jak i multimedialnych doznań znanych do tej pory jedynie z filmów fantasy, gdzie obrazy żyją swoim własnym życiem. Dziś dzięki niej możemy i u nas poznać tajemnice postaci z obrazów Zofii Stryjeńskiej, Bożków Słowiańskich i tancerzy z teki Tańców Polskich, poczuć atmosferę ożywionego otoczenia zamrożonych w obrazach scen miłosnych.
Cyfrowe awatary zrealizowane dzięki sztucznej inteligencji, zrodzone z jednej fotografii w rodzinnym albumie, będą Państwu towarzyszyć podczas całego zwiedzania, przejmując rolę przewodników. Dzięki temu nie tylko po raz pierwszy zobaczymy i usłyszymy znakomitych polskich artystów (nie zachowały się bowiem ani filmy z nimi ani nagrania ich głosów) komentujących własnymi słowami swoje paryskie dokonania, ale będziemy mogli dzięki temu celebrować ich prace i ich samych.
Kulminacją wydarzenia będzie autorski wieczór z Zofią Stryjeńską… a raczej jej awatarem, z którym będą Państwo mogli porozmawiać na żywo. To model sztucznej inteligencji, który wyuczyliśmy publikowanych faktów z życia i twórczości artystki, ale rozmowa z nim do złudzenia przypomina tę z żywym człowiekiem. Zapraszamy do dialogu!
Prezentujemy wynik pracy ze sztuczną inteligencją, którą zatrudniliśmy po to, by ożywić dla Państwa jak najbardziej 1925 rok. Ale też zadajemy pytania o sens jej zastosowania w działalności artystycznej. Gdzie są granice jej wykorzystania w prezentowaniu i tworzeniu sztuki? Czy było warto, czy odbierają Państwo jej działanie jako pomocne? A może przekroczyliśmy dopuszczalne granice?